wtorek, 12 lutego 2013

Kłopoty z netem i makaron

O co chodzi? Otóż co do pierwszej części. W chwili obecnej nie mam dojścia do internetu tak więc notki będą się pojawiać jeszcze rzadziej niż w chwili obecnej. Tą notkę wstawiam korzystając z iPlusa mojego braciszka, który działa tak wolno, że mnie szlag jasny trafia. A teraz pytanie "No dobra, ale co ma z tym wspólnego makaron?". Otóż drugą sprawą, którą chcę się podzielić jest to w jaki sposób moja siostrzenica jadła ostatnio rosół. Ponieważ ma roczek i niecały miesiąc jeszcze nie umie posługiwać się prawidłowo sztućcami w związku z czym karmi ją mama. A, że Natalia nie chciała jeść marchewek i właśnie makaronu, postanowiła iż nakarmi nim mamę. Tak więc Natalka jadła sam rosołek a makaronem i marchewką karmiła po kolei: mamę, ciocię i babcię. Następnie mama poszła zadzwonić do taty i ciocia karmiła siostrzenicę. Kiedy to dziecko zjadło cały rosołek(udało się przemycić też trochę makaronu i marchewki), a mama skończyła rozmawiać z tatą dostała dokładkę. Jednak zamiast samej jeść nadal karmiła wszystkich na około. A ciotka zalewała się łzami śmiechu. Oto wspaniała historia o mojej siostrzenicy Natalii i rosołku z makaronem. Mam nadzieję, że ta opowieść poruszyła was i może niektórych doprowadziła do łez. W każdym bądź razie do następnej. Buziaki ;*

1 komentarz:

  1. Hahahha fajna historia z makaronikiem :D

    http://creatingyoudream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń