niedziela, 30 czerwca 2013

Conieco...

Ehhhh...... Miały być notki tak? I co? I wyszło jak zawsze. Pocieszam się tylko tym że moja wspaniała siostrzenica mówi (a właściwie krzyczy) Madzia. Jupi! W końcu się doczekałam! Na dodatek wysyła buziaki, puszcza oczko i robi wiele różnych rzeczy(co z tego że jak tylko wyjdzie na podwórko to od razu biegnie do obory(jakby ktoś nie wiedział to taki budynek w którym trzyma się krowy i..... tak mieszkam na wsi -.-) albo do samochodu(jest też nieznośnie rozpuszczona i wszystko stara się wymuszać krzykiem). Ehhhhh.... Chyba zacznę pisać to w dialogu miedzy Madą miłą a Madą wredną.....
Mada wredna: Pffffft.... Jak już ma być dialog to zmieniaj mnie na Lenę.
Mada miła:Hę?
Mada wredna: Ja rozumiem że jestem mózgiem w tym zgrupowaniu, ale czy ty w ogóle nie posiadasz zdolności logicznego rozumowania?
Mada miła: Ej!<robi obrażoną minę>
Mada wredna: Taaa.... Jeszcze może tupniesz nogą? -,-
Mada miła: Niech Ci już będzie.
Lena:.......
Mada: Tak więc ze względu na zachcianki Leny i biorąc pod uwagę łatwość czytania od teraz będzie(?) podzielone na Madę i Lenę.
Lena:  No bo przecież wszyscy są idiotami i nie zrozumieli. I to niby ja jestem tą wredną -,-
Mada: Po prostu ktoś mógł się pogubić. Ja sama często tracę wątek kiedy zaczniemy o czymś rozmawiać. Bo zawsze tak przeskakujesz z tematu na temat.....
Lena: No tak. Zapomniałam. Jestem przyczyną wszystkiego co złe na tym świecie.
Mada: Wiesz, że nie o to mi chodziło.
Lena: Tak, tak.... -.-
G: Spokój!
Mada: G?
Lena:G?!!!!!!
G:Jakby nie patrzeć to jesteśmy jedną osobą więc mnie nie denerwujcie bezsensownymi kłótniami!
Mada: Przepraszamy. <robi oczka kota ze Shrek'a>
Lena: No i się obudziła.
G: Zaraz znowu kładzie się spać, tylko wyjaśni jedną rzecz <mruży oczy>. Otóż jako element łączący ze sobą na stałe te oto dwa aspekty osobowości mam za zadanie trzymanie ich w ryzach. Innymi słowy możecie uznać mnie za autorkę(tak wiem jak to brzmi xD). W sumie to nie mam pojęcia dlaczego zaczęłam teraz pisać w ten sposób....... I  nie to że mam rozdwojenie jaźni czy coś, o czym zresztą już wspominałam. Jestem po prostu zmienna niczym ocean, chociaż nie jestem pewna czy moje zmiany mają coś wspólnego z fazami księżyca. Jednak jest to prawdopodobne gdyż po prostu kocham księżyc, szczególnie podczas pełni. Mogłabym spędzić całą noc gapiąc się na tą srebrzystą tarcze. Chwilowo zakończę ponieważ braciszek chce laptopa(jakżeby inaczej?) i na osłodę po nieobecności podaruję wam takie krótkie coś mojego autorstwa :)

Kłamca

 Zawsze byłeś przy mnie. Teraz to wiem. Nawet jeśli wyklinałam Cię i wyganiałam ze swojego życia. Zawsze wracałeś. Byłeś, tym który dbał o moje bezpieczeństwo. Musiałeś, prawda? Nawet jeśli ja tego nie zauważałam. Aż w końcu stało się, zniknąłeś. To zabawne. Zawsze powtarzałeś mi, że nie umiem kłamać. Jestem kłamcą doskonałym. Bo jak inaczej nazwiesz osobę, która oszukała samą siebie? Nikt nie zauważył różnicy w moim zachowaniu. W sumie chyba jej nie było. Nie jestem pewna. Wmówiłam sobie, że Cię nienawidzę. Tak było łatwiej. Nie czułam tego rozrywającego bólu. Co wieczór bez problemu zasypiałam nie roniąc ani jednej łzy. Wszystkie wyschły. Tak samo jak ja. Nadal prowadziłam normalne życie. Właśnie wtedy gdy wyrzuciłam Cię ze swoich myśli, wróciłeś. Z tym swoim uśmieszkiem stanąłeś w drzwiach naszego mieszkania. Nigdy nie przyznam, że moje serce wypełniła niewysłowiona radość. Uderzałam drobnymi dłońmi o twoją klatkę piersiową. Pytałam dlaczego. Dlaczego mnie zostawiłeś? Uśmiechnąłeś się przyciągając mnie do swojego ciała. Nic nie odpowiedziałeś. Jedynie mocniej mnie przytuliłeś. I to był mój koniec. Koniec Kłamcy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz